byłam kiedyś BRIDGET JONES

imageIle razy, po ciężkim dniu siedzicie na kanapie i marzycie o powrocie do dawnych czasów? Ha, ja też! Choć mam fajnie życie – super rodzinę, to marzę, żeby choć na chwilę wrócić do czasów kiedy życie wyglądało… inaczej.

No właśnie, jak wyglądało? Jednym słowem – SINGIELKA!

Cały ten czas ukochana BRIDGET Jones była blisko.

Czy miałam takie momenty?

image
image

image

Oj maiałam, setki, tysiące!

Wypite samotnie butelki wina, kolejne wypite z przyjaciółmi, przepłakane wieczory, wyśpiewane na głos hity ‚z satelity’. Wtedy wydawało mi się, że moje życie wędruje w dół – jak po szczeblach drabiny, krok po kroku. Dorosła, dojrzała kobieta, bez męża, partnera i dzieci. Dobra praca i samotne puste, CZYSTE mieszkanie. Po jakimś czasie, na mnie również przyszedł czas. Poznałam męża, i z niepokornej singielki stałam się pokorną mamą i mniej pokorną, ale ciągle trochę bardziej powściągliwą żoną, a nawet synową. Teraz, choć chętnie wróciłabym na jeden, lub dwa, no ostatecznie trzy wieczory do czasów picia, śpiewania i robienia głupot, to i tak cieszę sie z każdego bałaganu w domu, ze stania przy garach i ciągłego prania i prasowania.image

Teraz wiem, że opowieść o Briget Jones, to nie historia o najsłynniejszej singielce na świecie to opowieść o sile miłości i uczucia. Dlatego z niecierpliwością czekam na kolejną ekranizację książki o mnie… tzn. o BRIDGET. …już nie mogę się doczekać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *