kobieta niczym facet…

Jak wiele musicie zrobić będąc same w domu, bez męża? Macie takie momenty, że zastanawiacie się, czy inne kobiety też tak mają? Czy ja znów muszę załatwić to sama i jak do cholery naprawić kaloryfer?!

Chyba każda z nas poznała już podstawy elektryki, elektroniki, mechaniki pojazdowej i hydrauliki. Jak radzić sobie w sytuacjach podbramkowych, a nawet krytycznych?! Oto moje rady:

A – nie panikuj

B – cokolwiek sie stało najpierw pozbieraj dzieci i tak przez cały okres krytyczny bedą Ci wisiały na szyi

C – nie daj sobie wmówić, że to coś, stało sie przez Ciebie ( już widzę tych wszystkich specjalistów, którzy mówią „to przez złe użytkowanie” lub „to Pani we mnie wjechała”

D – jeśli możesz dzwoń po pomoc (sprawdzają tu sie najcześciej przyjaciele, rodzice lub teściowie – o ile są blisko)

F – pierś do przodu, głowa wysoko, a jak zajdzie taka potrzeba to i palec można podnieść (pogrozić nim oczywiscie)

To było kilka niepotrzebnych porad, bo i tak dobrze wiecie co zrobić, w końcu do tej pory świetnie sobie radziłyście.

UWAGA – NIEZBĘDNIK !

Polecam mieć zawsze pod ręką

image

  1. taśma typu silver tape
  2. opaski zaciskowe (tak zwane try-tytki nazwane tak od dźwięku, które wydają podczas zaciskania)
  3. sznurek
  4. i oczywiscie filce, do przyklejenia pod każdym meblem, szczególnie tym, które prawdopodobnie przed chwilą sama złożyłaś.

—–—————————————————————-

Zastanawiam się jakie momenty krytyczne są już za wami. Ja wymienię kilka z mojego życia, a wy też się dołączcie w komentarzach. Spodziewam się wielu komentarzy na temat budowy domów, czy remontów.

  1. przeglądy techniczne auta – jakoś zawsze wypada jak męża nie ma w domu
  2. nieszczęsny wypadek samochodowy – naprawy, papierologia, części, auta zastępcze
  3. wymiana kaloryfera – pękł sobie staruszek
  4. suszenie zalanego garażu – oczywiscie z córką pod pachą
  5. ładowanie akumulatora

Niewielkich prac domowych nawet nie opisuję, bo przecież każda kobieta umie zamocować doniczki na balkonie, wymieniać żarówki, naprawić telewizor lub router, skręcać meble, czy odśnieżać podjazd.

Piszcie, miło jest mieć świadomość, że ktoś boryka się z podobnymi problemami.

image

mężu zrób dziś obiad – przepis na absolutny orgazm podniebienia

Jeśli już jesteście w końcu razem, to mężowie pomagają wam w kuchni? Ja trafiłam na męża idealnego. Choć bardzo dużo nie ma go w domu, to po powrocie nadrabia każdą straconą chwilę.

Jedna z jego wspaniałych cech jest umiejetność przyrządzania naprawdę smacznego jedzenia. Postanowiłam, specjalnie dla was wrzucić przepis mojego męża, na coś absolutnie przepysznego. Zajadamy się tym całą rodziną. Robimy wręcz z tego rodzinne święto smaku. Niekiedy zapraszamy gości i wspólnie przy dobrym winie, obdarowujemy nasze kubki smakowe.

GRILLOWANA OŚMIORNICA

Składniki:

  1. Ośmiornica – cała (my kupujemy mrożoną, w biedronce, ważne żeby była w całości). 1szt. na dwie osoby to minimum. Ośmiornica podczas gotowania zmniejsza znacznie swoją objętość.
  2. włoszczyzna (jak do zupy)image
  3. 1 x cebula
  4. ziele angielskie, liść laurowy
  5. czosnek
  6. natka pietruszki
  7. papryczka chili
  8. olej lub oliwa z oliwek
  9. warzyw na grilla (cukinia, cebula, pomidory, papryka, bakłażan, pieczarki) – oraz każde warzywo które lubicie z grilla

Przygotuj:

  1. grill elektryczny, patelnia grillowa lub grill węglowy
  2. duży garnek
  3. mały słoiczek do sosu

Przygotowanie:

Rozmrażamy ośmiornicę. Najlepiej pozostawić do samoistnego rozmrożenia. Poprzez rozmrażanie w wodzie mięso traci swój wyjątkowy smak. Wkładamy ośmiornicę w całości do dużego garnka i zalewamy zimna wodą. Dodajemy włoszczyznę i opaloną cebulę. Jeśli nie macie opalcza, możecie to zrobić na suchej patelni. Wrzucamy kilka liści laurowych i kilka ziarenek ziela angielskiego. Gotujemy ok. 1 godziny.

Sprawdź miękkość. Ośmiornica nie może być rozgotowana.

UWAGA!!! nie solimy – mięso ośmiornicy samo w sobie jest słone.

UWAGA!!! sprawdzamy miękkość w najgrubszym miejscu odnóży.

image

Wyciągamy ugotowaną ośmiornicę i odkrawamy odnóża. Głowy raczej nie grillujemy. Czasem mąż robi z głowy pyszny salceson, jeśli będzie zapotrzebowanie to też chętnie kiedyś go wrzucę na mój blog homealone.pl.  Następnie rozgrzewamy grill. My korzystamy z elektrycznego, ale może być  rownież patelnia grillowa lub też oczywiście zwykły grill węglowy.

image

Kładziemy odnóża na zwilżonego odrobiną oleju, obok grillujemy warzywa.

Koniecznie podajemy z sosem:

Do słoiczka wrzucamy pokrojony w małą kostkę czosnek. Nie polecam używać praski. Czosnek wtedy nie daje takiego aromatu. Siekamy natkę pietruszki, oraz papryczkę chili. Wszystkie składniki w ilości według uznania. W zależności jak bardzo lubimy poszczególne składniki. Dodajemy sól i pieprz i zalewamy olejem lub oliwą z oliwek. Zamykamy słoik i mocno mieszamy. Sos można zrobić wcześniej, aby smaki się połączyły.

UWAGA !!! jeśli zostanie ci sos, nie wyrzucaj go, użyj do makaronów lub np. do sałatki z pomidorami, ośmiornicą (wykorzystaj głowę ośmiornicy) i awokado.

Podawaj ze świeżą bagietką i jeśli ktoś lubi to z lampką białego wina.

Smacznego!

mama (nie)pracująca

image

Ile pośród nas oprócz tego ze zostaje w domu bez męża, najczesciej z dziećmi – pracuje zwodowo? To dla nas trudny temat. Wiele z nas decyduje sie porzucić pracę zawodową do czasu, aż dzieci dorosną na tyle, żeby nie trzeba było co dwa tygodnie zwalniać sie z pracy, bo z przedszkola znów dzwonili, że córka, czy syn ma gorączkę. Pytanie co jest trudniejsze? Czy przebywanie z dziećmi w domu, czy praca na etacie? Przeprowadziłam rozpoznanie – te kobiety, które pracują uważają ze lepiej jest siedzieć w domu z dziećmi, te które zostają w domu marzą żeby wyrwać sie spomiędzy zabawek choć na chwile do dorosłego świata. Która grupa ma racje? Czy w ogóle da sie to ocenić? Złotym środkiem byłaby praca w domu. Dzięki temu kobieta czułaby, że nie jest jedynie matką, ale i kobietą pracującą. Niewiele jednak z nas ma taką możliwość.

Tak wiele razy słyszymy: „musisz wrócić do pracy, musisz się realizować. Mąż nie będzie cię wiecznie utrzymywał”;
z drugiej strony: „oddajesz dziecko do żłobka?, co z Ciebie za matka? Przecież mąż cię utrzyma.”

Powiem jedno, odkąd zaczęłam mieć gdzieś co ludzie mi radzą, żyje mi się łatwiej. Nie słuchajmy „dobrych rad” sąsiadki. Idźmy za głosem serca. To my wiemy najlepiej co jest dobre dla nas i naszej rodziny. Głowy w górę, pierś do przodu!

Macie czas na pieczenie ciast? – ja też nie! Przepis na szybki SERNIK

Lubicie gotować, piec – spędzać czas w kuchni? Macie na to czas? …. haha – ja też nie!

Własnie dlatego podsyłam mój ulubiony przepis na sernik. Czemu ulubiony? Bo pyszny i …szybki. Robiłam go dziś z synem na rękach.

składniki:

  1. wiaderko sera białego, zmielonego (1kg)
  2. 5 jajek
  3. 1/2 kostki margaryny
  4. cukier wanilinowy
  5. szklanka cukru
  6. 2 budynie śmietankowe
  7. rodzynki w/g uznania
  8. owoce do posypania (borówki, maliny, jagody)
  9. biszkopty

przygotowanie:

Utrzyj mikserem żółtka z cukrem i cukrem wanilinowym. Następnie dodaj margarynę i dalej ucieraj. Kiedy otrzymasz jednolitą masę dodaj ser i proszek budyniowy. Dorzuć rodzynki. W osobnym naczyniu ubij białka na sztywną pianę. Połącz ją z masą serową. Tortownicę (26 cm średnicy) wyłoż biszkoptami, zalej masą serową i posyp owocami. Piecz ok. 30 minut, 160-170 stopni (termoobieg).

Powodzenia i smacznego!

image   image Czytaj dalej Macie czas na pieczenie ciast? – ja też nie! Przepis na szybki SERNIK

SŁOWNIK MAŁEGO CZŁOWIEKA

image

Pamiętacie jak wasze dzieci uczyły się mówić? Było pewnie dużo śmiechu. Ja skrupulatnie spisywałam każdy śmiesznie przekręcony wyraz wypowiedziany przez córkę. Córka powolutku wychodzi z etapu śmiesznie brzmiącej polszczyzny. Stworzyłam jednak coś na wzór słowniczka małego dziecka. Popatrzcie:

dzienony – dzień dobry

spublować – spróbować

tum popelowy – strój kąpielowy

konani – mikołaj

kukusia – kukurydza

hujajona – hulajnoga

jo chilą – przed chwilą

boli jak pielump – boli jak pierun

bubasa – kiełbasa

pepeleczka – kanapeczka

ba bawac – plac zabaw

padeden – Spider-Man

z kategorii motoryzacyjnej:

znak subiszi – mitsubishi

pogaden – volkswagen

jota – toyota (bo skoro to jest Fiat, to opel, a to-jota)

Przede mną jeszcze okres nauki mówienia przez syna. Słownik bedzie miał swoją kontynuację niebawem.

Tymczasem,

Czy wasze dzieci też miały swoje powiedzenia? Napiszcie jakie. Razem stworzymy prawdziwy słownik małego człowieka. Kto wie, może kiedyś wydamy go jako książeczkę.

Czytaj dalej SŁOWNIK MAŁEGO CZŁOWIEKA